środa 28 czerwca 2017
CSR | OWES | Sieć Barka | BarkaUK | BarkaNL | BarkaIE | BarkaCA | BarkaIS | INISE | GU | Oferta

De Pers: Polak w potrzebie psychicznej szuka pomocy

Wersja do wydrukuWyślij znajomym
De Pers: Polak w potrzebie psychicznej szuka pomocy

Remco Tomesen, Amsterdam
Tłumaczenie artykułu  z holenderskiej gazety „De Pers” z dnia 1.11. 2011.

GGZ. Wzrastająca liczba Polaków w Holandii otrzymuje pomoc psychologiczna. W ciągu dwoch lat zapukalo do drzwi instytucji GGZ ( osrodka porady psychologicznej i psychiatrycznej) z polskojezycznymi pracownikami 700 nowych przypadkow. Polacy skarza sie na samotnosc, zle warunki mieszkalne i na dyskryminacje.

Tylu Polakow z problemami psychicznymi zwraca sie do niej o pomoc, ze nie moze sprostac takiemu zapotrzebowaniu jako samodzielny psychiatra. Dlatego Iwona Smoktunowicz w 2009 roku zdecydowala z pomoca innych zorganizowac placowke – osrodek GGZ ( pomocy psychologiczno psychiatrycznej) z polskojezyczna obsluga „GGZ Keizersgracht” w Amsterdamie. Popyt byl tak duzy, ze juz teraz sa filie w Eindhoven, Deventer, Utrecht i Zoetermeer. W ciagu dwoch lat do placowek zglosilo sie 700 Polakow na terapie.W placowkach pracuja w calosci 11 psychiatrow i psychologow, z ktorych prawie wszyscy mowia po polsku i holendersku.

W Holandii mieszka ponad 200.000 Polakow. Wiekszosc z nich przyjechala tutaj po wstapieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku, a zwlaszcza po roku 2007, gdy mozna bylo tutaj podjac prace bez pozwolenia. Wielu pacjentow GGZ Keizersgracht pochodzi z tej „fali”, ale sa tez i pacjenci, ktorzy mieszkaja w Holandii dluzej.

 

Wstyd

Holenderski rzad zawiodl jesli chodzi o wlasciwy przebieg migracji zarobkowej z Polski, napisano w opublikowanym we wrzesniu raporcie Komisji parlamentarnej. Komisja ta byla zszokowana duza iloscia nieuczciwych biur posrednictwa pracy i fatalnymi warunkami mieszkaniowymi. Polacy narzekali takze na dyskryminacje ze strony Holendrow. Te problemy, okazuje sie, wracaja w rozmowach terapeutycznych w gabinecie psychatrow.

„Mialam sesje z pewna kobieta, ktora w miejscach publicznych nie miala odwagi mowic po polsku z wlasnym dzieckiem. Ze wstydu, poniewaz bala sie, ze Holendrzy beda ja  traktowali podobnie jak tych wszystkich Polakow, ktorzy sie zle zachowuja, opowiada Marta Ligaj, ktora pracuje dla GGZ Keizersgracht: „Niektorzy Polacy czuja sie dyskryminowani. Albo pozwalaja na dyskryminacje.” Psycholog prowadzi tez sesje z Polakami, ktorzy mieszkaja w duzych grupach z innymi rodakami. „Jesli mieszkasz z 10 osobami przez pol roku w jednym pomieszczeniu, to moze prowadzic do problemow.”Ludzie przychodza do pracy zmeczeni lub maja trudnosc z ciaglym przebywaniem w grupie.

Do Amsterdamu przyjezdzaja Polacy z problemami psychicznymi z calej Holandii, mowi naczelny psychiatra Smoktunowicz. Oprocz tego GGZ leczy takze holenderskich pacjentow: kilkuset w ciagu ostatnich dwoch lat.

Poniewaz Polacy pracuja w ciagu dnia, instytucja jest czynna do godziny 22.00, takze w soboty. Polacy nie maja odwagi powiedziec swemu szefowi w pracy, ze korzystaja z pomocy psychiatry lub psychologa, mowi Eugeniusz Brzezinski, manager biura GGZ. Boja sie stracic prace, czasem czuja sie zastraszeni i nie znaja holenderskich praw i regul gry. Wizyta u psychiatry w rozmowie miedzy Polakami to temat tabu. Uwaza, ze napewno duzo wieksza grupa osob z problemami jeszcze nie znalazla drogi do GGZ Keizersgracht. Oczywiscie takze pewna grupa Polakow udala sie do innych placowek GGZ, gdzie jednak personel nie mowi po polsku.

Pewnym progiem trudnosci aby dotrzec do GGZ Keizersgracht jest to, ze Polacy najpierw musza udac sie do holenderskiego lekarza domowego zanim pojda do placowki GGZ.

GGZ Keizersgracht jest placowka drugiej linii; koszty leczenia sa w wiekszosci pokrywane przez holenderskie ubezpieczenie zdrowotne.

 

Pobudzanie

Polacy, ktorzy cierpia z powodu problemow psychicznych, w wiekszosci maja genetyczna sklonnosc w tym kierunku, mowi pani Smoktunowicz, ktora mieszka i pracuje w Holandii od lat osiemdziesiatych. Jest to porownywalne z procentem Holendrow, ktorzy rowniez maja podobne sklonnosci. Poprzez pobyt w Holandii ci „ludzi ze sklonnoscia”maja do czynienia z „czynnikiem zmiany srodowiska”, ktory taka genetyczna wrazliwosc „pobudza”. Skutek: dolegliwosci psychiczne.

Smoktunowicz: proces adaptacji nie moze przebiec pomyslnie. Ludzie przyjezdzaja tutaj calymi grupami i meszkaja wspolnie; w ten sposob izoluja sie od reszty spoleczenstwa oraz od ich rodzin i przyjaciol w Polsce. Albo z powodu nudy siegaja po alkohol i narkotyki.

Polak, ktory latwo poddaje sie uzaleznieniu, jest wiec tutaj szczegolnie wrazliwy. Zwlaszcza, ze w Holandii narkotyki miekkie ( slabe)sa wszedzie dostepne.

„Polacy widza tutaj „coffieshops” ( pub, w ktorym mozna kupic narkotyki) i mysla: wszyscy tutaj to robia, to bezpieczne. Ale nie slysza relacji z holenderskich mediow, ktore przestrzegaja, ze cannabis jest tez bardzo szkodliwy’, mowi Smoktunowicz. Pojawiaja sie rowniez problemy miedzy rodzicami a dziecmi, mowi. Dzieci przynosza ze szkoly do domu liberalne zachowanie ( „tutaj mowi sie o wszystkim”), podczas gdy w domu zachowuje sie polskie normy i wartosci. Rodzice oczekuja od swoich dzieci, ze beda po prostu ich sluchaly i dyskutowanie nie lezy w ich naturze.

 

Wiejskie kobiety

Rowniez Polacy, ktorzy mieszkaja tutaj juz od dluzszego czasu miewaja czasami problemy

psychiczne. Brzezinski: ‘W latach osiemdziesiatych i dziewiecdziesiatych pewna ilosc holenderskich mezczyzn szukala partnerek w Polsce. U niektorych z tych kobiet gdy zamieszkaly ze swoim partneren w Holandii, obecnie takze pojawily sie problemy. Jego zdaniem wiekszosc z tych kobiet nie miala wysokiego wyksztalcenia, ale pochodzilo ze wsi. Kobiety te mialy wiecej trudosci w nauce jezyka, w integracji oraz przyzwyczajaniu sie do liberalnego holenderskiego srodowiska. Nie udalo im sie zbudowac dobrego bagazu w Holandii, czesto tesknia za rodzina w Polsce i czuja sie samotne.

Podobnie jak w innych instytucjach GGZ jest duza obawa przed oszczednosciami w obliczu obecnego ekonomicznego kryzysu, ktore moga mocno ugodzic w sektor GGZ. Ligaj: ‘obawiam sie, ze w przypadku 200 euro wlasnego wkladu w koszty terapii, odpadnie czesc pacjentow. Do tego dochodzi fakt, ze „zaburzenia przystosowania sie” nie sa dluzej rozpoznawane jako psychiatryczna choroba; tak wiec ich leczenie nie bedzie nadal pokrywane przez ubezpieczenie. Te zaburzenia moga pojawic sie w ciagu dwoch miesiecy po tym jak ludzie doswiadczyli duzych zmian, szoku kulturowego’.

Sa Polacy, ktorzy maja podobne zaburzenia.

Co stalo sie z Polka, ktora nie mowila po polsku ze swoim dzieckiem? Ligaj: ‘ten wstyd byl czescia wiekszego problemu. Ale fakt, ze ta kobieta nie miala odwagi uzywac wlasnego jezyka, jest jeszcze bardziej szkodliwy dla jej dziecka. Ono moze rozwinac w sobie problem tozsamosci i zastanawiac sie, kim jest zyjac z zafalszowanym pochodzeniem’.    

 

Tlumaczyla: Teresa van de Loo- Jaroszyk
Pełne wydanie gazety znajduje się tutaj

 

 

.