GW: "Przełom w debacie o eksmisjach"

Wersja do wydrukuWyślij znajomym
Kontenery rozwiązaniem problemu marginesu

"Urzędnicy miejscy przyznają: Nie mamy spójnego programu polityki społecznej, trzeba go stworzyć. I zapraszają do okrągłego stołu ekspertów oraz organizacje pozarządowe, by połączyć siły i wykorzystać wszystkie dobre pomysły. - Dotąd niby każdy robił swoje, a efektów nie ma - mówi dyrektor ZKZL Jarosław Pucek.

Dotychczas debata o polityce społecznej przebiegała według dobrze znanego i wyćwiczonego planu. Urzędnicy miejscy udawali, że wszystko jest z grubsza w najlepszym porządku, stowarzyszenia i organizacje zajmujące się pomocą wykluczonym narzekały na magistrat, odbywała się krótka kłótnia na temat jednego z problemów, a później i tak wszystko zostawało po staremu. Najnowszy przykład? Dyskusja o osiedlach kontenerowych, która odbyła się w "Gazecie" na początku kwietnia. Zebrani z wiceprezydentem Jerzym Stępniem na czele zapewniali wówczas, że już zaraz, za momencik rozpoczną się szerokie konsultacje i spotkania, a nie zdarzyło się tak naprawdę nic. Albo prawie nic. Aż do wczoraj.

Wczoraj urzędnicy usiedli do rozmów z przedstawicielami Stowarzyszenia My-Poznaniacy i zaproszonymi ekspertami. Dlaczego to przełom? Bo do tej pory magistrat z uporem zapewniał, że polityka społeczna jest w Poznaniu realizowana, że działa w jej ramach wiele programów i na razie nic więcej nam nie potrzeba. Wczoraj wreszcie padły z ich ust twarde oceny: przyznali, że polityki społecznej nie ma, a realizowane programy są - delikatnie rzecz ujmując - mało skuteczne. I głośno zadeklarowali wolę współpracy na rzecz zmiany tego stanu rzeczy.

Piątkowe spotkanie na temat eksmisji i osiedli kontenerowych zainicjowało Stowarzyszenie My-Poznaniacy. Oprócz nich do stołu usiedli urzędnicy - dyrektor wydziału zdrowia i polityki społecznej Maria Remiezowicz, wicedyrektor wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej Aleksandra Konieczna, wicedyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie Izabela Synoradzka i dyrektor Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych Jarosław Pucek. W roli eksperta stowarzyszenia w spotkaniu uczestniczyła też Barbara Bittner z zespołu prof. Zbigniewa Galora, zajmującego się m.in. środowiskami zagrożonymi bezdomnością.

- Naszemu miastu brakuje nie tylko programu polityki społecznej, ale też brakuje współpracy między poszczególnymi miejskimi wydziałami i instytucjami na rzecz przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu - zarzucali urzędnikom My-Poznaniacy. A Barbara Bittner ostrzegała, że w Gdyni dwa bloki socjalne doprowadziły do sytuacji, w której trzeba było rewitalizować całą dzielnicę.

Żaden urzędnik nie zaprotestował. Aleksandra Konieczna tłumaczyła tylko, że brak polityki społecznej miasta to skutek braku polityki społecznej państwa. Przy okazji przyznała też, że programy prowadzone przez miejskie instytucje na osiedlach socjalnych takich jak Nadolnik czy Darzybór nie dają spodziewanych efektów - Niby każdy robi swoje, a efektów nie ma. Dlatego musimy wspólnie się zastanowić, dlaczego to wszystko nie działa tak jak powinno - proponował Jarosław Pucek z ZKZL. - Być może ktoś z zewnątrz będzie miał inne, świeższe spojrzenie i dobre pomysły - mówił. Dodał jednak, że z eksmisji nie zrezygnuje, ale zrobi wszystko, żeby zapobiec sytuacjom, które do nich doprowadzają. A tak się stanie, gdy lokatorzy będą płacić czynsz.

Efekt spotkania? Odbędzie się poznański okrągły stół dotyczący polityki społecznej. Takie rozwiązanie proponował już w lipcu na łamach "Gazety" prof. Zbigniew Galor. Następne spotkanie robocze w podobnym składzie jak w piątek odbędzie się w pierwszych dniach stycznia. Wówczas mają zostać zdefiniowane problemy i metody pracy grupy, w skład której wejdą urzędnicy, przedstawiciele stowarzyszeń i zaproszeni eksperci. Wiele wskazuje na to, że mamy w Poznaniu przełom."

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

.