środa 26 lipca 2017
CSR | OWES | Sieć Barka | BarkaUK | BarkaNL | BarkaIE | BarkaCA | BarkaIS | INISE | GU | Oferta

Namibia chce zakończyć rozmowy i podpisać Umowy EPA

Wersja do wydrukuWyślij znajomym

Autor: Servaas van den Bosch/IPS]

WINDHOEK, 15. września 2011 (IPS) – Komisarz ds. Handlu Komisji Europejskiej zatrzymał się na krótki postój  w Windhoek, aby uspokoić niepokoje związane z kontrowersyjną Umową o partnerstwie gospodarczym (EPA) przed szczytem Afryka-UE w Afryce Południowej.

Jest  mało prawdopodobne, by umowa EPA (Economic Partnership Agreement) koncentrowała się głównie na programie szczytu Afryka-UE, który odbędzie się w czwartek w Afryce Południowej. Mimo to de Gucht wykorzystał swój pobyt w regionie na kurtuazyjną wizytę u Prezydenta Republiki Namibii, Hifikepunye Pohamba, aby przerwać impas dotyczący umów EPA pomiędzy UE a tym małym południowo – zachodnim krajem afrykańskim.   

Namibia, której eksport do Europy wynosi łącznie 1,16 mld Euro, nie jest znaczącym graczem w handlu pomiędzy UE a resztą świata. A jednak przez lata Republika odmawiała przystąpienia do porozumień handlowych z Europą, twierdząc że EPA podkopałyby jej politykę gospodarczą oraz spowodowałyby, że UE zyska nieuczciwą przewagę w handlu.

Umowy EPA wymuszone zostały przez orzeczenie Światowej Organizacji Handlu (WTO), która zaleciła, aby preferencyjne Umowy o partnerstwie gospodarczym pomiędzy UE a grupą 78 krajów Afryki, Karaibów i Pacyfiku (Grupa AKP) oparte były na zasadzie wzajemności. Oznacza to, że kraje Grupy muszą otworzyć swoje rynki na Unię Europejską (obniżając cła na towary stąd importowane)  w zamian za uprzywilejowany dostęp do rynków europejskich, mimo że stopień liberalizacji rynku nie musi być równy.

Negocjacje trwały prawie dziesięć lat i obfitowały w konflikty, ponieważ niektóre kraje (np. Namibia) domagały się korzystniejszych warunków umowy. Na tym etapie odejście od przestrzegania regulacji stworzonych przez WTO jest mało prawdopodobne, dlatego Europie bardzo zależy na zamknięciu porozumień. Tym bardziej, że do walki o dostęp do afrykańskich zasobów naturalnych dołączyli także główni konkurenci UE – Chiny i Indie.

„Duża część rozmów jest już za nami, wyjaśniliśmy także kilka istotnych kwestii spornych, które mogłyby okazać się przeszkodą w podpisaniu umów” – ogłosił De Gucht w czwartek wieczorem po spotkaniu z prezydentem Pohamba.

Dodał również, że większość obaw zgłaszanych przez państwa uczestniczące w grupie negocjacyjnej SADC -EPA będą przedyskutowane podczas negocjacji dot. ostatecznego kształtu EPA.

W lipcu 2009 roku Unia Europejska podpisała przejściową umowę EPA (IEPA) z Botswaną, Mozambikiem, Lesotho i Suazi, którą odrzuciły z kolei Namibia i Południowa Afryki, a Angola występowała głównie jako obserwator rozmów. Podpisanie umowy IEPA groziło rozłamem w Unii Celnej Afryki Południowej , dlatego też UE zgodziła się na objęcie negocjacjami wszystkich krajów regionu.

W podobnym duchu Komisarz De Gucht powtórzył, że Europa wycofa z negocjacji kwestie ostatnio dodane. „Nie będziemy zmuszać państw, by negocjowały na temat usług i konkurencyjności, na przykład Praw Własności Intelektualnej ”.

De Gucht wypowiedział się także na drażliwy temat oznaczeń pochodzenia geograficznego. Ogłosił, że „będą one omawiane razem”. Oznaczenia pochodzenia geograficznego nakładają ograniczenia na kraje eksportujące towary związane z określonym rejonem geograficznym w Unii Europejskiej. I tak na przykład marka Champagne może być stosowana tylko w odniesieniu do wina musującego pochodzącego z francuskiego rejonu Szampanii.

Zainteresowana jest tym głównie Południowa Afryka, która planuje zwiększyć dostęp do rynków UE dla swoich produktów rolnych ponad obecnie istniejące preferencyjne zapisy umowy TDCA .

Komisarz wyraził przekonanie, że nieuregulowane problemy dotyczące m.in. uprzywilejowanego dostępu dla namibijskiego rynku przetworów rybnych, który odławia poza przyjętymi w międzynarodowych porozumieniach strefami 12 mil morskich oraz ambiwalentnego stanu przemysłu konserwowego, mogą zostać rozwiązane. Podobnie jak nierozstrzygnięte kwestie taryf.

„Chcemy zakończyć te negocjacje. Chcemy podpisać umowy” – zapewnił Minister Rybołówstwa Namibii, Bernhardt Esau. „Doszliśmy do porozumienia i chcemy rozwiązać pozostałe sprawy tak szybko, jak to tylko możliwe”.

De Gucht odrzucił sugestię jakoby renegocjacja unijnego systemu GSP  miała postawić strony rozmów pod presją. Niepodpisanie przez Namibię umowy EPA, oznacza że zostanie ona objęta regulacjami GSP. Jednak nowe zapisy GSP, które wejdą w życie w 2013 roku, prawdopodobnie wykluczą kraje o średnim dochodzie, np. Namibię.

„Krajom takim jak Namibia nie opłaca się przechodzenie w system GSP, ponieważ zezwala on na wprowadzenie na rynek zaledwie 65% produktów na preferencyjnych warunkach. W ramach obecnie obowiązujących regulacji DFQF  jak i porozumień EPA, Namibia uzyska o wiele szerszy dostęp” – tłumaczy De Gucht.

Unia Europejska wciąż pozostaje największym spoza regionu partnerem handlowym Namibii i jest wysoce nieprawdopodobne, by wschodzące gospodarki były w stanie złożyć Republice równie korzystną ofertę.

Podpisanie umowy EPA przez Namibię jest jednak uzależnione od tego czy przystąpi do niego Afryka Południowa.

Przystępując do EPA, Afryka Południowa musiałaby zgodzić się na warunki o wiele mniej korzystne od tych oferowanych małym, peryferyjnym państwom. A zatem obawy przed tym, że Afryka Południowa, która ma niewiele do stracenia, będzie nadal działać w ramach ustaleń TDCA , są jak najbardziej uzasadnione. 

Jeśli Namibia nie dojdzie do porozumienia ws. EPA i straci dostęp do rynku unijnego na warunkach określonych systemem GSP, będzie zmuszona handlować z Unią według generalnych ustaleń WTO. Natomiast UE, poprzez obszary celne SACU, będzie miała dostęp do rynku Namibii na mocy regulacji TDCA, mówi niezależny namibijski ekspert handlowy, Wallie Roux.

„Biorąc pod uwagę mechanizmy handlu międzynarodowego, jest to zupełnie pozbawione sensu. Namibia zostanie przeciwstawiona Unii Europejskiej. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest obecnie podpisanie niekompletnej umowy EPA, po to by mieć jakiekolwiek porozumienie z Unią. W tym czasie import z Europy będzie wpływał na nasz krajowy rynek na preferencyjnych warunkach” – tłumaczy Roux.

 

 

.