Raport Janusza: Poznań Hał Hał (Know How)
Do skrzyżowania ulic Garbary i Estkowskiego dochodzi mała uliczka Piaskowa. Tam stoi kamienica należąca przez lata do Spółdzielni Piekarsko–Ciastkarskiej Fawor. Mieści się tam znany poznaniakom sklepik firmowy tej spółdzielni. Fawor sprzedał w tajemnicy przed lokatorami, ale wraz z nimii kamienicę tajemniczej firmie developerskiej.
Kilka tygodni temu rozpoczął się horror. Wkroczyła do akcji instytucja o poetyckiej nazwie, specjalizująca się podobno w robieniu porządków ze zbędnymi lokatorami. Komunikat ustny był krótki i precyzyjny – wynocha. Zaczęło się wystawianie okien, drzwi, zapowiedzi „remontu” dachu, odcinanie mediów etc. Na lokatorów padł blady strach, nie mówiąc już o drastycznym obniżeniu komfortu życia. Ci lokatorzy, z którymi rozmawiałem, utrzymywali, że uczciwie płacili czynsze. Te obowiązując i przez wynajmujących nie wypowiedziane, czyli umiarkowanie wysokie
Starsze i schorowane dzisiaj osoby (też po osiemdziesiątce) po drugiej wojnie odbudowywały zrujnowaną kamienicę. Mają oczywiście stosowne dokumenty dotyczące prawa do zamieszkania.
Jedna z pań powiedziała, że już raz była wyrzucana z domu w 1940 roku przez okupanta i teraz zanosi się na to samo. Ma 1000 zł emerytury – czyli w w naszej wolnej Polsce może iść tylko pod most.
O godzinie 14.00 na Placu Wolności zebrali się lokatorzy zagrożeni eksmisją na bruk. Starsi, schorowani ludzie, matki z dziećmi. Również młodzi ludzie, kolejne pokolenie.
Przybyła niezawodna w takich przypadkach grupa aktywistów z Rozbratu. Przybyła, zaznaczam, poproszona o to przez ludzi z Piaskowej. Przywiozła nagłośnienie. Przemówienia były słyszalne na całym Placu Wolności. Tłum gęstniał. Przyszli wolni obywatele z moją skromną osobą włącznie. Wielu zwykłych poznaniaków zaczęło się przyłączać. Widziałem znajome twarze. W tym np. aktorów Teatru Ósmego Dnia , prof. Polaka i innych.
Apele o pomoc, łzy matek, gniewne głosy. Było naprawdę dramatycznie
W pewnym momencie nieoznakowany pojazd podjechał i rozpoczęto filmowanie (zastraszanie?).
Aktywiści podbiegli. Samochód odjechał.
Ludzie mówią dalej. Boją się podpalenia, dalszej dewastacji. Jedna z kobiet mówi, że boi się spać w nocy. Słychać dziwne hałasy. Czuję się, jak zaszczuty pies. Kobieta opowiada, że w nocy leży ze strzykawką insuliny i myśli 0 albo wkłuje ją komuś, albo sobie. Lokatorzy są zaszczuwani przez tajemniczych osiłków.
Przemawiają kolejne osoby. To osoby z innych kamienic, które już zostały wyrzucone na bruk.
Na Facebooku reklamuje się firma, która ogłasza, że skutecznie usuwa lokatorów Ta firma o poetyckiej nazwie „Fabryka Mieszkań i Ziemi” uznaje, że po co powoli wykańczać lokatorów podnoszeniem czynszów, skoro wystarczy im odłączyć media, zrobić totalny „remont”...
MIESZKAŃCY Z PIASKOWEJ podejmują decyzję. Idziemy do Grobelnego na plac Kolegiacki!
Przypadek sprawił, że w tym samym czasie w Urzędzie Miejskim są uroczyste obchody 400-lecia tradycji uniwersyteckiej z udziałem Bronisława Komorowskiego. Gęsto od vipów i coraz gęściej od policji. Nie przyjechała tylko policja konna. Nie zdążyli.
Telewizje kręcą, ludzie płaczą i pomstują. Tylnym wejściem ucieka prezydent Bronisław Komorowski, za nim ucieka Waldi Dzikowski (PO). Ucieka pani poseł Krystyna Łybacka. Po chwili
przypomina sobie, że ma serce po lewej stronie. Rozmawia z ludźmi, obiecuje...Obok niej stoi nieznany znikąd profesor Kapuściński. Pani poseł przedstawia go jako potencjalnego wybawcę.
Z URZĘDU NIKT NIE WYSZEDŁ
Akcja zmierza ku końcowi. Mieszkańcy dziękują osobom wspierającym. Mówią, że będą walczyć do końca.
Wkracza policja. Legitymuje aktywistów. Jedna z zagrożonych lokatorek wpada w furię.
Sprawia wrażenie, że zaraz pogoni to policyjne zgromadzenie. „To są nasi obrońcy, czego od nich chcecie? To Wy powinniście nas bronić”.
Wracam do domu z kolegą. Przeciskam się wśród radiowozów. Policjanci nie zdecydowali się spisać dwóch starszych panów.
Janusz Łankiewicz
