wtorek 21 listopada 2017
CSR | OWES | Sieć Barka | BarkaUK | BarkaNL | BarkaIE | BarkaCA | BarkaIS | INISE | GU | Oferta

Sierra Leone - Prawa Dziecka tylko na papierze

Wersja do wydrukuWyślij znajomym

Abibatu Kamara i Jessica McDiarmid

FREETOWN, 12. Września 2011 (IPS) – Sześcioletnia dziewczynka odsłania koszulkę pokazując tuziny perłowych pręg  przecinających jej plecy. To wciąż świeże blizny po ostatniej chłoście, którą otrzymała od swojej opiekunki, gdy zgubiła 500 leonów (ok. 10 centów).

Oparzenia na rękach to pamiątka po tym, jak jej opiekunka włożyła je do ognia. W tym przypadku to dziewczynka była nieposłuszna, a potem nie chciała zgodzić się na karę.

Wypukły półtoracentymetrowy guz zwieńczony grubą blizną powstał, gdy jej głową uderzono w ścianę. Dziewczynka nie jest pewna czym z kolei zasłużyła sobie na niego.

Nie wie też skąd wziął się ogromny siniak nad łokciem.

Za każdą z jej blizn stoi jakaś historia, mówi ciepło pracownik społeczny, którego boku uczepiła się dziewczynka.

A jej historia nie jest niczym wyjątkowym w otwartym niedawno schronisku dla dziewczynek w zaludnionym centrum stolicy Sierra Leone, Freetown.

To ponad pięciomilionowe państwo w Afryce Zachodniej wciąż dochodzi do siebie po zniszczeniach spowodowanych dziesięcioletnią wojną domową zakończoną w 2002 roku.

Rząd podpisał wiele międzynarodowych porozumień, a w 2007 roku przyjął również własną ustawę o Prawach Dziecka.  Akt ten chroni podstawowe prawa i zapewnia odpowiednie struktury je egzekwujące.

Wielu twierdzi jednak, że prawa te istnieją tylko i wyłącznie na papierze.

Agencje obarczone ich egzekwowaniem są przeciążone obowiązkami oraz nie mają zapewnionych niezbędnych środków do ich wykonywania, natomiast te zapewniające schronienie nie są w stanie sprostać rosnącym potrzebom. Głęboko zakorzenione tradycje oraz wszechobecna bieda napędza nadużycia wobec dzieci z Sierra Leone.

Zarządzająca projektem Don Bosco Fambul, Theresa Ojong, twierdzi że rząd powinien wreszcie potraktować ten problem poważnie i zapewnić większe wsparcie, pomoc oraz programy resocjalizacyjne dla bezdomnych oraz zagrożonych dzieci.

„Rządzący muszą zająć jasne stanowisko w tej sprawie, bo to oni są decydentami. Wciąż tylko mówi się o rozwiązaniach, natomiast nie wprowadza się ich w życie”.

Amnesty International w swojej charakterystyce kraju z 2011 roku donosi, że dzieci w Sierra Leone stykały się z poważnymi naruszeniami w wielu dziedzinach, przytaczając przykłady zatrudniania nieletnich oraz niewystarczające programy rządowe adresowane do młodzieży, m.in. dzieci dotkniętych skutkami wojny czy sierot. Dzieci ulicy są szczególnie narażone na nadużycia i pozostawione z niewielką, jeśli w ogóle, pomocą.

„Rządowi nie udało się utrzymać w mocy i egzekwować przepisów i zobowiązań podjętych na mocy międzynarodowych traktatów chroniących dzieci i gwarantujących ich prawa” – twierdzi Amnesty International.   

Mariatu Bangura, Szef Urzędu do Spraw Dzieci przy Ministerstwie ds. Opieki Społecznej, Płci i Spraw Dzieci, twierdzi, że szereg przepisów z Ustawy o Prawach Dziecka jest już wdrożona. Nad innymi wciąż prowadzone są prace, do kilku nanoszone są poprawki.

„Naprawdę staramy się wprowadzić Ustawę o Prawach Dziecka” – zapewnia Bandura. „Do pewnego stopnia się to udało. Do niedawna mieliśmy wiele przypadków nadużyć, które były zamiatane pod dywan”.

Niestety Ministerstwu przysługuje zaledwie 0,9% z rocznego budżetu i nie zawsze otrzymuje ono należną mu część, tłumaczy Bandura. Jego działania wspierają liczne agencje międzynarodowe.

„Większe zaangażowanie ze strony rządu w tej kwestii pomogłoby ministerstwu zajść o wiele dalej”.

Sierra Leone, w którym wg szacunków 70% społeczeństwa utrzymuje się za mniej niż 1 dolara dziennie, wciąż znajduje się prawie na samym końcu Wskaźnika Rozwoju Społecznego ONZ. Produkt Krajowy Brutto na głowę w 2008 roku wynosił tu 332 dolary.

Etiopska organizacja African Child Policy Forum w swoim raporcie dot. dobrostanu dzieci z 2011 roku (African Report on Child Wellbeing 2011) umieściła Sierra Leone pośród ośmiu ostatnich państw afrykańskich ze względu na koszt inwestycji na rzecz dobrostanu dzieci.

 Sprawy dotyczące maltretowania dzieci kierowane są do oddziału sierraleońskiej policji - Family Support Unit, FSU (Jednostka ds. Pomocy Rodzinie), która zajmuje się dochodzeniem i ściganiem przestępstw takich jak przemoc domowa, wykorzystywanie seksualne i handel dziećmi.

W kraju służbę pełni około 40 jednostek, w których łącznie pracuje 435 policjantów oraz 60 pracowników socjalnych. Na swój użytek mają 5 pojazdów – wypożyczonych od Funduszu Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci – oraz kilka motocykli, podaje szef FSU, Aiesha Bangura.

W 2010 roku FSU otrzymał ponad 4200 zgłoszeń dot. wykorzystywania seksualnego i przemocy domowej. Śledztwo prowadzone było w sprawie 2200 zgłoszeń i tylko w połowie przypadków wysunięto oskarżenie. Wyrok skazujący wydano w 57 przypadkach.

Wracamy do schroniska dla dziewcząt, gdzie maltretowana dziewczynka cicho opowiada swoją historię. Końcówki włosów pracowicie zaplecionych na skroniach w drobne warkoczyki niesfornie sterczą we wszystkich możliwych kierunkach.  

Matka dziewczynki zmarła przy porodzie, opowiada pracownik socjalny Yatta Thomas. Jedna na osiem kobiet w Sierra Leone umiera na skutek ciąży. Rząd wprowadził w zeszłym roku ambitny plan darmowej opieki zdrowotnej dla kobiet i dzieci próbując zmniejszyć jeden z najwyższych w świecie wskaźnik umieralności przy porodzie.

Dziewczynka przechodziła z rąk do rąk, trafiając w końcu do opiekunki. Ta przyjęła ją niechętnie, bo oprócz niej miała w domu sześcioro innych dzieci do wykarmienia i żadnych środków, by to zrobić.

Często traciła panowanie nad sobą i biła całą siódemkę.

To błędne koło ubóstwa i przemocy, twierdzi Thomas.

W głównej siedzibie Don Bosco we Freetown około 60 chłopców wyrwanych ulicy przechodzi dziesięciomiesięczny program resocjalizacyjny po czym, najczęściej, wracają do swoich rodzin.

Organizacja szacuje, że na ulicach Freetown żyje około 2500 dzieci, które uciekły z domów z powodu przemocy seksualnej i fizycznej, obawy przed sprzedaniem ich handlarzom ludzi, głodu i innych czynników.

Ponad 75% chłopców ulicy poniżej 12 roku życia zgłaszało niechciane akty seksualne popełniane przez starszych chłopców. Prawie jedna trzecia zgłaszała przemoc doświadczoną ze strony policji.

„Policjanci, którzy są odpowiedzialni za bezpieczeństwo i sprawiedliwość an ulicach Freetown są czasem winni najpoważniejszych naruszeń praw człowieka począwszy od pobić do przymuszania do pracy” –stwierdza raport.

Don Bosco wysyła każdego wieczoru autobus z żywnością, pielęgniarkami i pracownikami socjalnymi do opuszczonego budynku w śródmieściu, gdzie przyjmuje chłopców, którzy nie chcą iść do schroniska, bądź nie ma tam dla nich miejsca. Chłopcy dostają jedzenie, opiekę medyczną i pomoc.

Jeden z chłopców, który jak sam szacuje, mieszka pod straganami  od około pięciu lat, opowiada że zgubił dawno temu pieniądze członka rodziny i po tym wydarzeniu zbyt się bał, by wrócić do domu.

„Nie chciałem znów dostać lania, więc postanowiłem, że zostanę na ulicy” – opowiada chłopiec, który wygląda na około 14 lat.

Sprzedaje zebrany przez siebie złom, sypia na dworze z paczką swoich kolegów, co chroni go przed gangami, przestępcami i policją.

„Życie na ulicy jest ciężkie. Nocami napadają nas przestępcy, starsi chłopcy” – opowiada – „jak nie mamy pieniędzy, to zapalają plastikowe torebki i rzucają je w nas”.

„Niektórzy chcą wracać do domu. Nikt nie chce tutaj zostać”.

.