piątek 24 listopada 2017
CSR | OWES | Sieć Barka | BarkaUK | BarkaNL | BarkaIE | BarkaCA | BarkaIS | INISE | GU | Oferta

"Takiego pięknego syna urodziłam"

Wersja do wydrukuWyślij znajomym
Takiego pięknego syna urodziłam

Na przykładzie własnej rodziny, Marcin Koszałka ukazuje piekło codziennego życia rodzinnego. Matka kochająca swego dorosłego syna - dręczy go nieustannym potokiem pretensji o to, że jest kretynem, miernotą bez wyobraźni, półgłówkiem, idiotą, draniem, beztalenciem, wiecznym studentem, który wreszcie dostał się na wydział operatorski i z braku wyobraźni chodzi z kamerą po domu i kręci co popadnie. Zaraz po ukazaniu się film wywołał burzę w polskim światku filmowym, gdyż nie znano wtedy jeszcze programów reality show. Dzisiaj uznawany jest za klasykę polskiego dokumentu.

„W Polsce po emisji w telewizji w tamtych czasach wybuchł skandal (...). Pierwszy film zrobiłem metodą home video, we własnym domu, bohaterem jest moja matka (...). Byłem narażony na oskarżenia, że sprzedałem swoją własną matkę dla osiągnięcia sukcesu ekranowego. Usłyszałem, że sprzedaję swoją rodzinę i jest to bardzo prosta, tania zagrywka” – mówił o dokumencie Koszałka w 2011 roku.

Matka, bez przerwy besztająca nie tylko syna, ale również swojego męża, oskarża ich o wszystko, przede wszystkim jednak o swoje, w jej mniemaniu zmarnowane, życie. To przerażająco smutny film ukazujący, jaką pułapką są dla ludzi ich niezrozumiałe emocje i do czego mogą doprowadzić. Koszałka twórczo wykorzystał piekło, które zgotowała mu matka - kręcąc film, bezwstydnie i z ogromnym dystansem skomentował własne życie.

"Pomawiany o ekshibicjonizm przez filistrów, Koszałka jednakże triumfował, zwracając na siebie uwagę krytyki, ale i przejętej obrazem publiczności telewizyjnej. W niespełna półgodzinnym filmie dokonał bez mała podręcznikowej wizualizacji generowania nerwicy przez rodzicielską opresję, codzienną walkę frustracji i zniewag, jakimi się wzajem ranią domownicy; skompromitował zwyrodniały drobnomieszczański model matriarchatu oparty na terrorze pełnego pretensji słowotoku matki i abulicznej bez mała bierności zdegradowanego pana domu" - pisał Wojciech Kuczok.

Obraz został wyróżniony m. in. na festiwalach w Berlinie, Nyon, i Kazimierzu Dolnym. Otrzymał też wyróżnienie jury podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego ("w uznaniu dla odwagi w demaskowaniu obłudy życia rodzinnego i inteligentne wykorzystanie formy cinema verite...")

 

 

.